Stach czyli dlaczego jestem leniwa

3 lipca 2014 r. (czwartek)

 

Zaczęło się od smsa z pytaniem dlaczego nie ma wpisu na blogu. Pozwoliłam sobie grzecznie go zignorować. Miałam nadzieję, że zapomni. Poza tym miałam zamiar uzupełnić. Trzy zdania: wywołałam wojnę o most, przejechałam na rowerze 40 km i nic mi się więcej nie chciało. Ale zapomniałam. Coś się działo, coś ktoś chciał i normalnie zapomniałam. Ma lepszą pamięć niż ja. Zadzwonił koło osiemnastej. Żadnego witaj, co słychać, jak się czujesz, tylko od razu: dlaczego nie ma wpisu? Nie wglądał na kogoś, kto ma ochotę pogadać. No to się przyznałam.

- Wróciłam padnięta. Nie chciało mi się i odpuściłam.

- Skąd wróciłaś?

- Z roweru. Czterdzieści kilometrów przejechałam. Siły nie miałam.

- O której wróciłaś?

- Dziewiąta trzydzieści. Jakoś tak.

- I wzięłaś prysznic i poszłaś spać.

Musiał obrzydliwiec jeden. Po prostu musiał.

- Prawie.

- Co jeszcze zrobiłaś?

- Pogadałam trochę i takie tam.

Zapadła cisza. Jakoś dziwnie mi się to nie podobało.

- Czego się boisz? – padło w końcu pytanie.

- Niczego. A czego mam się bać? Tak jakoś wyszło. Leniwa jestem. Mówiłam.

Westchnął głośno.

- Nie ma czegoś takiego jak lenistwo. Strach powoduje ucieczkę. Boisz się i uciekasz. Lenistwo jest wymówką. Ty nie lubisz się bać, więc udajesz, że jesteś leniwa.

- Ale czego miałabym się bać?

- Robiłaś to już kiedyś, pisałaś? Jak długo?

- Ponad pół roku.

- Ty przerwałaś?

- Nie. Życie.

- Zatem nie bój się tego życia. Pisz.

- Postaram się.

- Nie. Nie ma postaram się. Zrobisz to, bo ja tego chcę. Nie będziesz się bać. Nie będziesz uciekać. Powalczysz.

Miał rację. Miał pieprzoną rację. Bałam się. Piekielnie dużo rzeczy się bałam. I zamierzam przestać.

W związku z powyższym, że nie jestem leniwa, tylko strachliwa, zamierzałam dokończyć sprzątanie. Nie do końca mi wyszło. Ale zasuwałam uczciwie. Umyłam okno, nowe firanki nawet powiesiłam, posprzątałam w szafie (dużej szafie raczę zauważyć), uporządkowałam dwie tony papierów, powynosiłam butelki. No dobrze wiem, większość była po coli. Ale jedna po wodzie. Gazowanej. Ostatecznie jakieś nałogi trzeba mieć. Biurko uprzątnęłam przez siłę. No i drabina w końcu sobie poszła. Odkurzyć nie odkurzyłam, bo jest druga. Ludzi nie będę budzić. Idę spać.

A teoria ze strachem mi się podoba. Jest lepsza niż lenistwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>