Sklep z Michałami

Dedykacje będą dwie dla Joanny, bo mnie zmusiła i dla Michała, bo stał się inspiracją do rozpoczęcia kolejnej serii. Mam nadzieję, że jakoś uda wam się przeżyć. Jeszcze jedna uwaga. To będzie jednak BDSM-owskie.

 

Wstęp czyli słów kilka o modzie na bdsm

Recesja dotarła również do gazety. Po dziesięciu latach wydawca stwierdził, że nie opłaca mu się dalej utrzymywać pisma i zamknął je. Stałą pensję diabli wzięli. Przyszło rozejrzeć się za czymś nowym. Pismaków jednak w erze blogów jest pełno. W sumie mało już osób obchodzi, że „akwen wodny” to masło maślane, a „mimo że” piszę się bez przecinka przed że. Pojedyncze zlecenia wpływały. Śmierć głodowa mi nie groziła, ale niedożywienie z pewnością. Zaczęłam więc szukać czegoś co przyniosłoby mi zysk. Jedyne oferty  pracy w moim mieście dotyczyły szwaczek, kierowców ciężarówek i sprzedaży kosmetyków. Na szwaczkę mogłabym się ostatecznie przebranżowić, ale dziewięć godzin przy maszynie za pięćset złotych miesięcznie nie poprawiłoby mojej sytuacji w sposób znośny. Pozostawała emigracja lub wzięcie pożyczki na rozkręcenie własnego biznesu. Pierwsze odpadało, bo musiałabym się jakiegoś języka obcego jednak nauczyć, a ja ciut leniwa z natury jestem i języki mi zdecydowanie nie leżą, zwłaszcza obce. Szłam uliczkami mojego miasteczka, kiedy wstąpił we mnie duch natchnienia. Zanim doszłam do domu miałam już ułożony z grubsza plan. Wiązał się on z modą na BDSM, która zapanowała na świecie po ukazania się książki „Oblicz Greya siedemdziesiąt pięć” albo jakoś podobnie. Dokładnie rzec ujmując w cenie byli wysocy, bogaci, wysportowani mężczyźni, którzy biorą sprawy w swoje ręce i mają kajdanki z różowymi futerkami. Tyle tylko, że większość młodych (dodam śmiało naiwnych) kobiet trafiało co najwyżej na sfrustrowanych facecików,  których jedynym marzeniem było mieć seksualną zabawkę, cichą i uległą, a szczyt dominacji stanowi seks oralny. Nie brali pod uwagę, że żadna przyzwoita uległa cicha nie jest, nie była i nie będzie.

Szczegóły dograłam z moim ulubionym Smokiem, który akurat poszukiwał nowej kandydatki i zgodził się posłużyć za mysz doświadczalną, no dobrze doświadczalnego Smoka. Kilkanaście dni później złożyłam wniosek o dofinansowanie projektu ze środków Powiatowego Urzędu Pracy. Po przeczytaniu koncepcji pani za biurka popatrzyła na mnie bardzo niepewnie.

- Ale to chyba jest nielegalne – stwierdziła.

- Legalne – odparłam. Ostatecznie cztery lata studiów prawniczych do czegoś tam się przydały.

- No, ale wie pani, to niespotykane… Może się nie udać. Poza tym nie lepiej otworzyć sklep  z cukierkami albo jaką kawiarnią. Mało u nas kawiarni..

- Bo ludzie nie mają pieniędzy, więc kawę piją w domu.

- Powiem uczciwie. Nie sądzę aby otrzymała pani dotację na coś takiego. – z rozbrajającą szczerością stwierdziła urzędniczka.

Wiedziałam, że łatwo nie będzie, ale dziesięć lat pracy w lokalnej gazecie miało pewne zalety. Wszyscy mnie znali. Jeszcze znali. I dotację dostałam. Założenie firmy trwało szybko. Przyszedł czas na reklamę. Ta nigdy nie była moją mocną stroną, ale dzięki wujkowi google trochę się podszkoliłam. Rozpoczęłam kampanię reklamową. „Sklep z Michałami” wystartował. Nazwa wiązała się z moim pierwszym dominującym. No dobrze drugim też. Widocznie miałam szczęście do Michałów. To było novum na rynku. Ostatecznie jeszcze nikt dominującymi nie handlował, bo wszyscy uważali, że tylko oni mogą sobie kupować suki. Najlepiej zamknięte w klatach i już z obrożami na szyi. Odwróciłam sytuację i klimatyczny świat stanął na głowie.

- Po tobie wszystkiego można się spodziewać – śmiał się Smok, kiedy wyjaśniałam mu zasady działania sklepu.

Pierwsi klienci pojawili się prawie natychmiast. Kupowali gadżety. Po pierwszym dniu byłam na plusie 100 złotych. Niby nie dużo, ale narzekać nie zamierzałam. Martwiło mnie co innego. Popytu na dominującego nie było. Pies z kulą nogą nie zapytał się nawet co to za oferta. Pora była ruszyć w marketing. Na popularnych stronach ukazały się ogłoszenia skierowane do uległych:

„Boisz się pierwszego spotkania? Nie wiesz, czy nie trafisz na psychopatę? Nie masz doświadczenia i nie zdajesz sobie sprawy z zagrożeń? Masz doświadczenia i masz dość dupków, którzy Cię oszukiwali? Skorzystaj z naszych usług. Znajdziemy Dominującego na miarę Twoich marzeń. „Sklep z Michałami” czeka na Ciebie.”

Całkiem nieźle się bawiłam wymyślać kolejne ogłoszenia. Postawiłam sobie za punkt honoru, aby nie bawić się w „kopiuj wklej”. Każde było inne, niepowtarzalne.

Pierwsze zgłoszenie przyszło od … dominującego. Chciał być „sprzedany”. Miał miły głos. Podobał mi się sposób jego rozumowania. No i miał na imię … Michał. Był gotów zapłacić dwa tysiące złotych za samą możliwość bycia w rejestrze. Liczył się z dodatkowymi kosztami. Musiałam przecież dotrzeć do ludzi, którzy go znali i mogli potwierdzić kto on. Wyszło na to, że znalezienie odpowiedniej uległej może go kosztować nawet dziesięć tysięcy. Ale skoro zachciało mu się być Greyem…

Wpływało masę spamu i błagań od uległych mężczyzn. Na razie jednak ci mnie nie interesowali. W końcu napisała kobieta. Miała na imię Eliza. Była gotowa na poniesienie kosztów. Twierdziła, że jest uległa. Umówiłyśmy  się na spotkanie.

Jedna myśl nt. „Sklep z Michałami”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>