Księżniczka i smok – opowiadanie zdecydowanie dla dorosłych

- A psik! – Głośno kichnęła księżniczka. – No tak, takiego pecha mogę mieć tylko ja – mruknęła pod nosem.

Deszcz siąpił od dwóch godzin. Księżniczka stała przykuta łańcuchami do skalnej ściany. Została złożona w ofierze. Smok od kilku lat pustoszył królestwo. Próbowano go przepędzić na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby. Musiał jednak czytać podręcznik „Jak zabić smoka” autorstwa znanego rycerza z Gdańska, bo na wszelkie, nawet te najbardziej wymyślne, pułapki nie dał się nabierał. A królestwo w wyniku jego działalności ubożało coraz bardziej. W końcu została już tylko jedna możliwość, oddać smokowi dziewicę. Próbowano już wcześniej, nawet kilka razy, ale osiemdziesięcioletnie panienki w moherowych beretach, gotowe poświęcić się w imię królestwa, nie przypadły gadowi do gustu. Owszem oglądał, macał, jedna to nawet twierdziła, że dyskutował z nią o wyższości szydełka nad drutami, ale nie wziął żadnej. A królestwo zmieniało się coraz bardziej. Młodzi uciekali w poszukiwaniu lepszego życia. Starzy siedzieli na gankach swoich domostw, wpatrując się w usianą dziurami drogę. Nadziei na lepsze jutro nie mieli, ale innego zajęcia też nie. Smok sprowadził kryzys, który trwał już piąty rok.

Jedyną dziewicą, która pozostała jeszcze w królestwie, była księżniczka. Na młódkę to ona nie wyglądała, ale do osiemdziesiątki ciągle jej sporo brakowało. No dobrze, dziewicą nie do końca była, ale jako, że męża nigdy nie miała, nikt nie śmiał nawet negować jej wianka. Poza tym innego pomysłu, wyczerpana ciągłym myśleniem, izba poselska nie miała. Księżniczka musiała być złożona w ofierze. Skała była już przygotowana, łańcuchy może lekko przyrdzewiały, ale detalami nikt się nie przejmował. Księżniczka w białej sukience (też pamiętającej lepsze czasy) została przykuta do kamienia. Ksiądz pobłogosławił i podziękował za poświęcenie dla ludu, trębacz dał znak smokowi, że jest ofiara, kilka babć otarło łzy, kilku pijaków łyknęło wina z kartonika i wszyscy poszli sobie. W tym czasie zaczął padać deszcz.

- A psik! – Kichnęła po raz kolejny księżniczka. Nie miała możliwość zasłonić ust, co gorsza nie miała możliwość wytrzeć nosa. Sytuacja nie należała do komfortowych. U podnóża skał wypatrzyła mężczyznę. Przez moment miała nawet nadzieję, że to rycerz, który mógłby wybawić ją z rąk smoka i w zamian dostać jej rękę i pół królestwa.

- Cny rycerzu – krzyknęła nawet. – Pomocy!

Mężczyzna nawet się nie odwrócił. Spieszyło mu się. Parasola z domu nie zabrał, za pazuchą trzymał świeżutką i pełną buteleczkę. Nie widział powodu, aby zatrzymywać się. Ostatecznie czasy są ciężkie, smok niszczy kraj, a o dobry bimber było coraz trudniej. Poza tym księżniczka wołała jakiegoś rycerza, a nie prostego chłopa. Przyspieszył kroku.

- A psik. Zapalenie płuc dostanę, zanim ten smok przybędzie. Zarazić się chce, czy cóś? – mamrotała księżniczka, próbując myśleć, że po jej podbródku spływa wyłącznie deszczowa woda.

Droga pod skałami stanowiła skrót, którym często chodzili miejscowi. Więc nie trzeba było długo czekać, aby pojawiła się kolejna osoba. Znów mężczyzna. No nie całkowicie. Księżniczka patrząc w dół przypominała sobie słowa autorki książki o krasnoludkach „Ludzie to anioły z jednym skrzydłem, dlatego aby się wznieść, musimy trzymać się razem.” Na dole właśnie szedł taki anioł. Pióra lekko mu wyleniały, szare się zrobiły, wlókł je po ziemi, niespecjalnie zwracając uwagę na to co zrobił. Księżniczce żal się go zrobiło. Jakiś taki był…

- Smok mnie zje i może mu się poprawi – pomyślała. Ostatecznie była księżniczką. Musiała dbać o swój lud. Wyprostowała się i postanowiła wytrwać. No bo i co taki anioł z przetrąconym skrzydłem mógł jej pomóc, skoro sam potrzebował pomocy. Kryzys dawał się we znaki wszystkim, nawet aniołom. Później szły jeszcze dwie kobiety. Jedna starsza, druga młodsza. Słyszała strzępy ich rozmowy.

- Ja widzę, to czego ty nie mówisz i starasz się ukryć. Twoja podświadomość wyje.

Księżniczka uśmiechnęła się. Kochała podświadomość. Kochała te wszystkie opowieści jak to powinna się zachować, bo jej podświadomość czegoś tam chce. No cóż, mieszkańcy krainy musieli mieć jakieś rozrywki poza rzucaniem przekleństw na smoka. Zdolność do czytania podświadomości posiedli wszyscy w zaskakującym tempie.

- A psik.

Ból w tyle głowy narastał. Nie przepadała za tym uczuciem, ale przywykła. Przymknęła oczy i czekała. W pewnym momencie zrobiło się jeszcze ciemniej, słychać było szum wzmagającego się wiatru. Wierzchołki drzew wydawały się pochylać ku dołowi. Deszcz na chwilę przestał padać. Księżniczka podniosła do góry wzrok. Smok nadleciał.

- A psik. No tak i całą grozę sytuacji diabli wzięli – mruknęła księżniczka.

Smok zatoczył jeszcze kilka kółek, zanim usiadł na skale. Dłuższą chwilę trwało, zanim się wygodnie ulokował i spojrzał na księżniczkę.

- Młoda to ty nie jesteś – stwierdził po chwili.

- Ty też nie wyglądasz na oseska – odparła księżniczka i kichnęła.

- Chore mięso podrzucili, a myślałem że im się już znudziło.

Gdyby księżniczka miała moc, to pewnie smok zginąłby od uderzenia piorunów, które właśnie zsyłała na jego łeb, ale mocy nie miała. Pozostawały jej słowa.

- Nic innego im nie zostało. Smok podobno zabrał wszystko.

- Taaa? – zdziwił się smok.

- Może kiedyś go spotkasz, to wtedy upomnij się o swoje. Może da ci nawet świeże mięso.

- Przemyślę twoja propozycję. Nie widziałaś gdzieś może dziewiczej księżniczki. Miała tu na mnie czekać.

Obelga rzucona przez smoka sprawiła, że księżniczka próbowała uwolnić się z łańcuchów. Szarpnęła nimi raz, drugi, trzeci. Brzęk nie ustawał, mimo że księżniczka dawno przestała się już szarpać. I była gotowa na kolejną ciętą ripostę.

(No i oczywiście miał wyczucie. Zawsze jak jestem w ciekawym momencie dzwoni telefon. Co on ma do tych księżniczek, o której bym nie zaczęła pisać, to zaraz dzwoni. Co najmniej pół godziny rozmowy przede mną. Zatem na kolejną część przyjdzie poczekać.)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>