Kilka słów wyjaśnienia

Zlikwidowałam wpisy. Nie chcę tworzyć czegoś, co może sprawić ból innym. Uległość, Dominacja dla wielu osób nie są zabawą. Zatracenie granic pomiędzy normalnością i światem przekraczania granic sprawia, że czasem przekroczy się jedną za dużo.
Nie ma ideałów, a wiele z moich opowiadań pokazywało takie, dając nadzieję, że takie coś może istnieć.
Uległe – pamiętajcie o jednym: Dominujący, nawet najlepszy nie przeżyje za was życia, bo ono jest wasze. Krzyczcie, kiedy jest wam źle, mówicie, że to co robi krzywdzi was i nie pozwólcie na to. Nikt nie ma prawa doprowadzić do przepaści i powiedzieć „skacz” Nie musicie skakać. Musicie za to żyć. Macie prawo być szczęśliwe. I to, że jakiś facet uzna, że jest dominujący, nie daje mu prawa by was spychać na dno rozpaczy.
Dominujący – uległa jest człowiekiem, nie zabawką, Czuje, kocha, pragnie, Jeśli nie umiecie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, jeśli nie potraficie oceniać tego co robicie z perspektywy tego jak wielką krzywdę możecie wyrządzić – to dajcie sobie spokój z bdsm. Bądźcie „normalnymi” mężczyznami, w normalnych związkach.
Pozdrawiam p.s.

8 myśli nt. „Kilka słów wyjaśnienia”

  1. To prawda, czytałam czasem Twoje opowiadania, idealizm był wręcz uderzający. Nie wiem czy zawarłaś tylko moje wyobrażenia takiego związku, czy każda z nas ma podobne. Aczkolwiek czytając słowa, wręcz chciałoby się krzyczeć – „tak, takiej uległości właśnie pragnę, na takiego mężczyznę czekam”. Ale pokazałam jedno z Twoich opowiadań mojemu Panu, przeczytał i choć nie jest wykreowanym przez Ciebie dominującym, chciał poznać i zrozumieć czego potrzebuję. Może jednak nie było warto kasować wszystkich treści?
    Od niedawna prowadzę bloga, próbuję opisać w nim siebie, bez opowiadań i ideałów, to chyba nawet trudniejsze niż wyobrażenie.

    Pozdrawiam.

  2. Też nie wiem czy usunięcie nagle wszystkiego, majac tyle wiernych czytelników to dobry pomysł. Zwłaszcza, ze Twoje opowiadania maja fabułę, sens i morał, można się z nich wiele nauczyć.
    Każdy bierze odpowiadzialność za siebie i to, że piszesz czasem idealistycznie nie powinno mieć w tym momencie znaczenia. Opowiadania to fikcja literacka, nie powinnaś czuć się odpowiedzialna za to co robi ktoś inny ze sobą, nie jesteśmy dziećmi. Ja wchodząc w ten świat, też z Twoich opowiadań wiele się nauczyłam i dowiedziałam o sobie. Czego chcę a czego nie. I do tego dąże, bo warto mieć cel. To dużo daje. Ale jeśli ktoś, myśli, że życie jest takie jak w opowiadaniach, to nie wiem czy powinien w ogóle opuszczać rodzinną bezpieczną przystań już nie mówiąc o zabieranie się za bdsm.
    Nie czuj się winna za czyjeś błędy, za to, ze ktoś jest nie dojżały, nie myśli samodzielnie, bo nie powinnaś.
    Może przemyśl to jeszcze.
    Pozdrawiam.

  3. To prawda, że czytając Twoje opowiadania czasami serce mi sie ściskało w nadziei za stworzeniem podobnej relacji, związku. W nadziei na znalezienie podobnego Pana. Jesli tak piszesz to znaczy, że znowu stalo się cos zlego. Kolejna ulegla, która nie poradzila sobie z konfrontacją swoich marzeń i oczekiwan z krzywdami, które fundowal jej realny Pan, ktorego sobie wybrala.
    Ja jednak myslę, że wlaśnie Twoje opowiadania pozwalaly mądrym Dominującym przynajmniej próbować rozumieć swoje ulegle, uczyć sie ich. A uległym pokazywaly jak taka relacja może być satysfakcjonująca i czego maja prawo się domagać od swoich Panow.
    Wiemy też wszystkie, że na przestrzeni kilku lat udaje sie przetrwac jednemu związkowi na tysiąc? Na milion? Wystarczy poczytac blogi uległych. Większość z nich po pewnym okresie czasu przechodzi z euforii poprzez strach, że wszystko się konczy do rozpaczy aż w końcu te blogi znikaja zupelnie. Co się dzieje z ich autorkami? Pozostaje miec nadzieję, że znalazły siły by żyć dalej i być szczęśliwymi. To my placimy najwyższą cenę za nasze oddanie i za nasze nadzieję, że z nami będzie inaczej, że nam się uda. O tym czy warto podjąć to ryzyko decyduje każda z nas. Może jednak faktycznie na internetowych stronach jest zbyt malo informacji o zagrożeniach, o psychicznym uwiklaniu. O ciemnych stronach BDSM? Zachłystujemy się innością uczuć, emocji… Adrenaliną…Jak już sprobujemy to nie myślimy co dalej, co będzie po…I często okazuje się, że po nie ma już nic.Nie wiemy co wtedy robic, gdzie szukac pomocy…Nie każda spotyka na swojej drodze osobę, która chce jej wskazać drogę do swojego Janioła. Dziękuję Ci za Twoje słowa.Te do mnie i te napisane tutaj. Są ważne. Szkoda, że mogą je zrozumieć te, które zostaly skrzywdzone. Pozostałym tylko sie wydaje, że rozumieją ich sens.Tak jak wydawało się mnie.

  4. Zachłystujemy się innością uczuć, emocji… Adrenaliną…Jak już sprobujemy to nie myślimy co dalej, co będzie po…I często okazuje się, że po nie ma już nic

    Bo tworzymy iluzję tego o czym marzymy/fantazjujemy nazwij to jak chcesz. Ja się nie znam.
    Ale wiem jedno, a raczej „tak czuję” mało kto liczy się z tym co czujesz Ty sama. Odbiegając już od tematu układów, związków mniej lub wcale waniliowych. Popatrz na ulice, gdzie jest człowieczeństwo? Ginie gdzieś tam w tej iluzji i w tej pogoni za karierą i pieniądzem.

  5. Szkoda, wielka szkoda, że zlikwidowałaś te wpisy.
    Dziewczyny mają rację: kiedy zaznaczasz, że coś jest opowiadaniem, to wiadomo, że trzeba liczyć się z tym, że to idealizowanie – i nie brać wszystkiego za dobrą monetę.
    Jednak nie zgadzam się, że opisywany przez Ciebie świat nie istnieje.
    Zyję w związku w rodzaju delikatnego DD i w Twoich opowiadaniach znalazłam bardzo wiele z własnych uczuć i doświadczeń. I można to wszystko mieć. Ale wtedy, jeśli podstawą związku jest głębokie wzajemne uczucie. To jest baza, na której dopiero można budować trwałe zależności typu dominacja i uległość.
    Miałam też, dla porównania, relację w której BDSM było właściwie tylko grą, pomimo faktu, iż oddawałam się całą sobą, darzyłam Partnera uwielbieniem, zaufaniem, przyjaźnią i byłam na Niego bardzo otwarta. Okazało się, chociaż w trakcie trwania tej relacji odbierałam od Niego sygnały wzajemności i wydawał mi się Ideałem Dominującego, że był dwulicowy. A może chciał, naprawdę chciał, być taką Osobą, jaką pragnęłam w Nim widzieć i dlatego kreował się na takiego, chociaż nie potrafił zrezygnować z kłamstwa.
    Mówimy tu o pokrzywdzonych uległych – bo wydaje się, że to one/oni najczęściej padają ofiarami swoich gorących uczuć i oddania Partnerowi, ale jest też wielu pokrzywdzonych mężczyzn i kobiet dominujących – bowiem oszustów i bezkompromisowych wyzyskiwaczy czyjejś dobrej woli nie brakuje po żadnej stronie „bata”.

    Dziękuję Ci P.S. za te chwile wielkiej przyjemności, które spędziłam na Twoim blogu.
    Pozdrawiam ciepło i Ciebie i wszystkich Twoich Czytelników.

    sliczna_sami

  6. Moja babcia przed wyrzuceniem kawałka spleśniałego chleba całowała go, przepraszając za to co z nim zrobi.
    Zanim rozpoczęła kroić nowy bochenek, kreśliła na nim nożem znak krzyża.
    Skończyła 4 klasy austro-węgierskiej podstawówki i znała na pamięć „Treny” Kochanowskiego, „Powrót taty” i „Panią Twardowską” Mickiewicza oraz „Bema pamięci żałobny rapsod”.
    Kiedy je recytowała, długo sądziłem, że opowiada mi bajki.

    Miała miękkie serce. Płakała przed telewizorem nawet jak Niemcy na stosach palili żydowskie książki.

  7. Cholera, „Cierpienia młodego Wertera” swojego czasu spowodowały falę samobójstw, a jakoś nie widzę, żeby brakowało tej książki nie tyle w księgarniach, co w spisie lektur szkolnych (hehe). Szkoda, że skasowałaś, bo Twoje opowiadania dobrze się czytało, a o to trudno w blogosferze. Ale, decyzja to decyzja. Bylebyś nie przestała pisać w ogóle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>